..i okolice w słowach, obrazach, wspomnieniach.

Gazeciarz

Chłopiec ze zdjęcia oczywiście sprzedaje gazety na placu Kościuszki. Widać musiał być tam często, może nawet codziennie, bo uśmiecha się aż z dwóch zdjęć zrobionych podczas okupacji przez Niemców na placu. Spotkał go sprzedającego gazety z sierpnia 1940 anonimowy fotograf, oraz Wilhelm Brauer, który zrobił mu zdjęcie w czerwcu 1940 roku.

Gazeciarz-na-placu-Kościuszki-sierpień-1940

Młody gazeciarz na pl. Kościuszki

Plac Kościuszki

Kolorowe zdjęcie zrobione przez Wilhelma Brauera w czerwcu 1940. (zdj. z www.sochaczewianin.pl)

 

Zajrzeliśmy w torbę z gazetami co też młodzieniec wtedy sprzedawał. Rzucają się w oczy dwa tytuły:

Niemieckojęzyczne „Die Woche”, oraz „Fala” drukowana po polsku. Obydwa piśmidła to okupacyjne tzw. „gadzinówki”. Potencjał w tego rodzaju prasie odkryli Niemcy jeszcze w XIX wieku, przeznaczając tzw. reptilienfond – „fundusz gadzinowy” na jej druk i kolportowanie na zagarniętych terytoriach i z powodzeniem kultywowali tą tradycję podczas okupacji. 

Ilustrowany „Die Woche”, czyli „Tydzień” narodził się już w 1899, żywot zakończył w 1944, podczas okupacji piał o zwycięstwach wspaniałego Wehrmachtu na frontach całego świata.

„Fala”, była drukowana po polsku i zawierała literaturę raczej niskich lotów. Pojawiły się tam też obce do tej pory w oficjalnym obiegu prasowym „gołe baby”. Gazeta miała na celu otępienie i zdemoralizowanie czytelnika, toteż jej czytanie było źle widziane. Pojawiła się w maju 1940 r. i ukazywała do grudnia 1943.

Sprzedawany numer „Die Woche” widoczny na pierwszym zdjęciu w torbie gazeciarza to wydanie 32 z 07.08.1940 roku.

Na drugim zdjęciu jest „Fala” z 10.06.1940. Nie znaleźliśmy tej okładki, więc prezentujemy inną. Za sielskimi obrazkami, kryły się treści uznawane wtenczas za pornograficzne.

diewoche_1940080732 Fala4

 

 

 


 

Źródła:

  • kolorowe zdjęcie Wilhellma Brauera pochodzi ze strony sochaczewianin.pl
  • czarno-białe ze zbiorów autorów strony
  • okładka Die Woche ze strony www.wartimepress.com
  • okładka Fali ze strony vintagedesignblog.com

12 Responses to Gazeciarz

  • Na zdjęciu „Gazeciarzy” w torbach roznosicieli znajduje się inna „gadzinówka” prawdopodobnie to „nowy Kurier Warszawski”.Dziennik ukazywał się od października 1939 do stycznia 1945 roku.Nazwa nawiązywała do popularnego. przedwojennego „Kuriera Warszawskiego.Słowo „Nowy” pisano małą czcionką.

  • Autor to dyletant nie czytał chyba nigdy „Fali”, nie potrafi zachować neutralnego punktu widzenia (bo wg niego okupantowi trzeba maksymalnie dokopać, rezygnując z prawdy obiektywnej) .
    >>„Fala”, była drukowana po polsku i zawierała literaturę raczej niskich lotów. <>Pojawiły się tam też obce do tej pory w oficjalnym obiegu prasowym „gołe baby”. <>Gazeta miała na celu otępienie i zdemoralizowanie czytelnika, toteż jej czytanie było źle widziane. <<
    Słowa „otępienie i zdemoralizowanie" świadczą o tym, ze Autor lubi powielać stereotypy – pismo było neutralne politycznie, oprócz opowiadań ( czasem pikantnych) zamieszczało m. in. fotoreportaże z różnych egzotycznych krajów, porady zdrowotne czy też kosmetyczne, krzyżówki itp.
    Dzięki temu pisemku można było choć na chwilę zapomnieć o mroku okupacji. Warto zajrzeć na stronę Śląskiej Biblioteki Cyfrowej – tam można zapoznać się z treścią kilku numerów „Fali" i samemu wyrobić sobie opinię.

    • Autor miał nawet kilka numerów w domu i zapoznał się z opinią jaką na temat tej publikacji mieli współcześni. Komentator zapomina najwyraźniej, w jakich czasach wydawana była ta publikacja – i o celu jej wydawania. Pojęcie „neutralne politycznie” nie istniało w czasach okupacji to pierwsza podstawowa prawda, od której możemy zacząć dyskusje o dyletanctwie.

      • Określenie „Pojęcie „neutralne politycznie” nie istniało w czasach okupacji” nie jest żadną prawdą, tylko wymyślonym dogmatem. A tam gdzie są dogmaty, nie ma pola do dyskusji.

        • Skoro tak, trzeba opracować kontrargument i spróbować go poprzeć jakimiś przykładami. Jeżeli „Falę” odniesiemy do czasów dzisiejszych, nie jest ona niczym nadzwyczajnym. Jednak przed wojną takich gazet raczej nie było. Nagość nie była aż tak zjawiskiem neutralnym jak dziś. Ja twierdzę, że kierowanie zainteresowania czytelnika na treści zawarte w ‚Fali”, było elementem polityki, która miała z Polaków zrobić prostaków, bez aspiracji na poważniejszą literaturę, ani treści.

          • ” Jednak przed wojną takich gazet raczej nie było” – Jednak było ich wiele np. „Adam i Ewa”, „Nowy Dekameron”, „Warszawianka”, „Wolne żarty”, „Eroticon”, „Tse-Tse”, „Reportaż”, „Bocian”, „On i Ona” i inne. Czyli już wtedy było „goło i wesoło”, a nawet erotycznie. Niektóre numery czasopism chociażby „Adam i Ewa” czy „Nowy Dekameron” są dostępne w internecie w ramach tzw. bibliotek cyfrowych, toteż każdy może się z nimi zapoznać i porównać do „Fali”. I na tym gruncie dopiero można dyskutować.
            Warto też zauważyć, że pod koniec dwudziestolecia międzywojennego ponad 20 % polskiego społeczeństwa stanowili analfabeci, więc pisemko to w tym przypadku „nie mogło z Polaków zrobić prostaków”.
            Aspirację na „poważniejszą literaturę” to miało wtedy pewnie kilka procent społeczeństwa (podobnie jak dzisiaj), czasopisma bardziej ambitne po prostu by się nie sprzedawały.

          • Ależ co my porównujemy? Satyryczne pisemka z erotycznymi rysunkami do zdjęć pozujących nago modelek? Myślę że jednak nie ta liga obyczajowa. Przed wojną gazety, którym zarzucano treści pornograficzne, były cenzurowane, a nakład konfiskowany. (Przypadek pisma „Detektyw”.)
            20% , ale zależy gdzie. Największy analfabetyzm panował na Wołyniu, Polesiu, jednym słowem im dalej na wschód w głąb dawnego zaboru rosyjskiego, tam raczej „Fala” ze zrozumiałych względów nie docierała. Myślę że w Generalnej Guberni, nie było aż tak słabo, zresztą już nie chodzi o tą literaturę wyższego rzędu. Czytelnik – i tu dochodzimy do sedna – nie miał rozrywkowej alternatywy wyższych lotów niż ta nieszczęsna „Fala”. Zresztą z jakichś powodów uznawano ją wtenczas za gorszącą, już nawet abstrahując od opinii jaką teraz można o niej mieć – bo nie oszukujmy się, zdjęcia owych pań mają jakiś może i artystyczny walor w porównaniu z tym co się publikuje współcześnie.

  • Opinia ze strony: CHWILENAMIARE.pl/fala/
    (…)
    Fala była gadzinówką – brukowcem, służącym okupantowi – przynajmniej wtedy za taką została uznana, bo czytając ją dziś.. cóż – trzyma o wiele wyższy poziom, niż jej aktualne odpowiedniki. Jakie z tego wnioski? Chyba druzgoczące – dla dzisiejszej prasy i dzisiejszego społeczeństwa. Gdy zanurzam się w Fale, przychodzi mi również myśl, że: wszystko już było. Wciąż wydaje się nam, że wymyśliliśmy proch. Codzienne premiery nowych produktów upewniają nas o postępie wspieranym wiarą we wszechobecną naukę. Tymczasem z roku na rok cofamy się w rozwoju. To nie pachnąca myszką, szmatława Fala jest śmieszna. To my, z przekonaniem o swej wyjątkowości i rozwoju tacy jesteśmy. (…)

  • Akty fotograficzne kobiet były także obecne w pismach przedwojennych np. w miesięczniku „Warszawianka” ( nr z września 1933 r. str. 1-13) czy w tygodniku „Adam i Ewa” (z 1936 r. : np. nr 26 – str. 3, nr 30 – str. 3, 10, 11, 15). Na pewno „Fala” nie ma w tym temacie w Polsce pierwszeństwa.

    • Może i tak, choć powtarzam – gazety w których publikowano takie rzeczy – na ogół wydaje mi się że przedruki fotosów z prasy francuskiej, a nie akty rodzimych modelek, nie miały łatwego życia, bo nakłady stawały się celem konfiskat. Zresztą już nie będę wnikał, być może się mylę, ale nawet porównywając nakład i zasięg tych pisemek, pewnie wypadały przy „Fali” blado.
      Natomiast mimo wszystko – to co Niemcy dopuszczali do obiegu, było określone pewnymi zasadami – zawartymi w rozporządzeniach o prasie. To z założenia nie miało być nic mądrego, ani edukującego – rola Polaka zamykała się w najlepszym razie na zawodzie sprzedawcy w sklepie, który umiał liczyć, albo niższej rangi urzędnika, który umiał czytać i pisać. Tej machinie były podporządkowane prasa, radio (a w zasadzie szczekaczki, bo radia pozabierali) i film. W takim wypadku rola „Fali”, była jednoznaczna – coś wam rzucimy lekkiego i przyjemnego, na dodatek gołe tyłki, ale na nic lepszego nie liczcie.
      Twierdzenie że była to tylko taka niewinna gazetka, jest moim zdaniem zatem obarczone błędem wyrwania z kontekstu – roli prasy w okupowanej Polsce.

  • „Fala” ukazywała się do kwietnia a nie do grudnia 1943 roku – przynajmniej według K. Woźniakowskiego.

  • Nie mogło być lepiej. Świetnie. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *